Szczegóły aktualności
Magazyn Mody Intymnej - wywiad z Maciejem Waszakiem
"Niezależność i różnorodność - to nasza strategia" pod takim tytułem pojawił się wywiad z Maciejem Waszakiem w czasopiśmie branżowym Magazyn Mody Intymnej. Zapraszamy do czytania!
Niezależność i różnorodność to nasza strategia
Rozmowa z Maciejem Waszakiem, właścicielem firmy Mirexim Distribution, wyłącznego przedstawiciela w Polsce marek SUNFLAIR, OPERA, SPEIDEL,TAUBERT, PILL, GOTZBURG
Poprosimy o przedstawienie historii firmy Mirexim. Firma istnieje już prawie dwadzieścia lat, z pewnością jest więc o czym opowiadać.
Mirexim powstał w sierpniu 1989 roku. Od początku naszej działalności zajmujemy się szeroko rozumianym handlem bielizną, zarówno detalicznym jak i hurtowym, a od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej działamy w systemie sprzedaży dystrybucyjnej lub, jak niektórzy ją nazywają, agencyjnej. W zasadzie od samego początku naszej działalności specjalizujemy się w handlu bielizną, od 1994 roku wyłącznie bielizną markową.
Które momenty były wyjątkowo trudne, a które sukcesy szczególnie spektakularne?
Nie ukrywam, że na przestrzeni 19 lat naszej działalności bywały różne momenty, również te trudne, kiedy rozważałem nawet możliwość zamknięcia firmy lub zmiany branży. Jednak na szczęście w pamięci szczególnie utkwiły mi głównie sukcesy, zarówno to mniejsze, związane z codzienną działalnością, jak i te bardziej spektakularne, zauważalne na rynku. Szczególnie ostatnie dwa, trzy lata naszej działalności to pasmo wymiernych sukcesów i okres bardzo dynamicznego rozwoju firmy. Budowana z dużym mozołem w poprzednich latach sieć klientów w całej Polsce, rozwija się obecnie bardzo szybko. Myślę, że jest to skutek naszej ciężkiej kilkuletniej pracy, a także bardzo dobry odbiór dystrybuowanych przez nas niemieckich kolekcji.
Czy Mirexim możemy nazwać firmą multibrandową?
Mirexim Distribution jest zdecydowanie firmą multibrandową, w zasadzie to element filozofii naszego działania. Traktując własną niezależność rynkową jako cechę nadrzędną, nie wyobrażam sobie, by ograniczać działanie do jednej tylko marki. Byłoby to bardzo ryzykowne posunięcie. Dlatego w naszej ofercie dystrybucyjnej przedstawiamy klientom aż sześć marek. Jest to zamierzone działanie, gdyż każda z nich jest wyspecjalizowana w określonej grupie produktów i właśnie dzięki wąskiej specjalizacji gwarantuje swoim odbiorcom kolekcje zdecydowanie ciekawsze niż producenci działający na wielu obszarach. Ci ostatni muszą stosować dużo uproszczeń, tracąc przy tym na jakości lub wzornictwie. Abyśmy mogli pozostać wierni naszej polityce różnorodności, nieustannie poszukujemy na rynkach europejskich znanych i uznanych producentów, którzy sprawdziliby się na polskim rynku. Od naszych odbiorców dobrze wiemy, czego dokładnie oczekują.
Jakie marki firma Mirexim ma w dystrybucji? Na czym polega unikalność oferty?
Jesteśmy wyłącznym przedstawicielem na rynek polski sześciu marek niemieckich, za którymi stoją czołowi producenci bielizny wysokiej klasy. Jednocześnie ta wysoka klasa nie oznacza automatycznie wysokiej ceny. Pierwsza z naszych marek, SUNFLAIR to moda plażowa licząca co sezon imponującą ilość około 350 modeli. To zdecydowanie największa oferta nie tylko na rynku polskim, ale i europejskim. Dzięki wysokiej jakości oraz zróżnicowaniu wzornictwa zawsze gwarantuje satysfakcję ostatecznego klienta. Wielu naszych odbiorców twierdzi, że w ostatnich dwóch, trzech latach, były to najlepiej sprzedające się stroje kąpielowe, jakie mieli w swoich sklepach. Kolekcję uzupełnia linia męskich kąpielówek i szortów pod nazwą SUNMAN. Z kolei OPERA to ekskluzywna moda plażowa charakteryzująca się doskonałym designem i najwyższą jakością. Marka słynie z przepięknych dodatków oraz uzupełniających kostiumy elementów garderoby typu pareo, bluzka czy sukienka. Kolekcję dedykujemy nie tylko salonom z bielizną, ale również butikom z ekskluzywną odzieżą damską.
SPEIDEL to bielizna damska produkowana z najnowszych, zaawansowanych technologicznie dzianin. Obejmuje całą gamę koszulek, bluzeczek i majtek. Oferta bazowa dostępna jest w sprzedaży przez cały rok, a latem i zimą pojawiają się kolekcje sezonowe. Hitem sezonu jest bielizna z wiskozy bambusowej, supermiękka i komfortowa w noszeniu. Kolejna dystrybuowana przez nas marka to PILL, obecna na rynku od ponad pięćdziesięciu lat, producent bielizny nocnej damskiej, przygotowujący dwie kolekcje w roku liczące po około 150 modeli każda. Słynie z klasycznego designu i świetnej jakości. Piżamki i koszule nocne wykonywane są głównie ze stuprocentowej bawełny, a także z bawełny połączonej z włóknem modalowym. A to wszytko aż do rozmiaru 62. Marki TAUBERT chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, jest liderem w swojej specjalności na rynku niemieckim. Oferta firmy obejmuje szlafroki, podomki, ubrania domowe, dresy, a ostatnio także skarpetki i paputki jako dodatki. Rozbudowane kolekcje i bogata kolorystyka to niekwestionowany atut marki. I wreszcie, GOTZBURG, marka w całości adresowana do mężczyzn, obejmująca bieliznę osobistą oraz piżamy ze świetnej jakościowo bawełny merceryzowanej, frotte i bawełny superczesanej. Trudno przegapić tak świetną, dopracowaną ofertę - ta bielizna męska charakteryzuje się doskonałą jakością przy zachowaniu rozsądnej ceny. Bogatą kolekcję bazową dostępną w ciągłej sprzedaży uzupełniają dwie kolekcje sezonowe.
Jak te marki aktualnie radzą sobie na polskim rynku?
Wszystkie rozwijają się bardzo dynamicznie, czasami nawet nas zaskakując. Sądzę, że okres najbliższych trzech lat będzie czasem bardzo intensywnego rozwoju branży bieliźnianej, łaskawy zwłaszcza dla dostawców wyspecjalizowanych w wąskim segmencie, dzięki czemu oferowane produkty mogą być dopieszczone w każdym detalu. Rynek będzie się rozszerzał, do głosu dojdą producenci zaspokajający bardziej wysublimowane potrzeby odbiorców, a nie tylko prosta, masowa produkcja.
W jaki sposób firma dystrybuuje swoje produkty?
Mirexim jako wyłączny przedstawiciel w Polsce zajmuje się obsługą handlową wszystkich klientów na polskim rynku, a logistyka, czyli dostawy, faktury, realizowane są bezpośrednio z magazynów producentów. Taka formuła pozwala na oszczędność czasu i zminimalizowanie kosztów. Zresztą taka metoda pracy w Europie funkcjonuje już od wielu lat, a do nas dotarła równocześnie z naszym wejściem do Unii Europejskiej. Warto zaznaczyć, że dystrybuowane przez nas kolekcje oferowane są polskim odbiorcom w cenach fabrycznych, bez żadnych dodatkowych narzutów czy opłat. Co więcej, dostawa do sklepu jest gratis. Mirexim posiada w Poznaniu również dwa własne sklepy, od nich zresztą rozpoczęła się niegdyś nasza przygoda z bielizną. Poszukując nowych i ciekawych kolekcji, trafiliśmy na firmy, których obecnie jesteśmy wyłącznym przedstawicielem na rynku polskim. Sklepy są przede wszystkim wspaniałym terenem dla promocji marek, ale również "poligonem doświadczalnym". Możemy sprawdzić kontrahenta pod kątem serwisu wysyłkowego, szybkości reakcji na potrzeby klienta, jakości produktów etc. Zarządzaniem tym pionem naszej firmowej działalności zajmuje się moja żona, Marzena. Moim zdaniem kobieca ręka jest niezbędna, aby w tak subtelnej branży jaką jest bielizna, firma mogła prawidłowo się rozwijać. Dzięki wiedzy, którą codziennie uzyskujemy w kontakcie z dostawcami i klientami, jesteśmy w stanie w lepszym stopniu realizować zadania dystrybucyjne w skali ogólnopolskiej. Obydwa działy naszej firmy, detaliczny i hurtowy, działają na zasadzie naczyń połączonych. Poszerzenie działalności naszej firmy o dystrybucję stało się w pewnym momencie naturalnym etapem rozwoju, zgodnym z dużo wcześniej podjętą decyzją odnośnie celów, jakie sobie stawiamy.
Jak ocenia Pan kondycję polskiego rynku, jakie zmiany są Pana zdaniem najbardziej konieczne?
W moim odczuciu kondycja polskiego rynku jest obecnie bardzo dobra. Co prawda wzrastająca konkurencja zmusza nas do coraz bardziej efektywnego działania, ale to akurat jest bardzo pozytywne. Sądzę, że nasz rynek będzie ewoluował w dwóch kierunkach: monoshopów, które będą obsługiwały klienta podstawowego, głównie młodego, biegającego po centrach handlowych oraz w kierunku specjalistycznych salonów multibrandowych, które będą zaspokajały potrzeby klienta bardziej wymagającego, poszukującego produktów dopracowanych i spełniających nawet bardzo wyrafinowane oczekiwania. Myślę, że ten drugi, multibrandowy trend, w najbliższych dwóch - trzech latach będzie rozwijał się zdecydowanie intensywniej. Współczesny klient coraz częściej oczekuje czegoś więcej niż powszechnie znanych marek, skłania się ku unikalności i oryginalności. Takie podejście jest zauważalne na wszystkich europejskich i światowych rynkach, a w Polsce właśnie zaczęło dochodzić do głosu.
Czy możemy w jakiś sposób czerpać z doświadczeń innych rynków, na przykład rynku niemieckiego?
Wydaje mi się, że polski rynek bielizny jest podobny do rynku niemieckiego, a w zasadzie stopniowo się upodabnia. Co prawda rynek niemiecki jest znacznie bardziej zaawansowany niż nasz, jednak z perspektywy ostatnich kilkunastu lat można stwierdzić, że pomiędzy tymi dwoma obszarami jest wiele podobieństw. Zresztą dowodem na to jest fakt, że zdecydowanie największe sukcesy na rynku polskim od kilku lat odnoszą niemieccy producenci markowej bielizny. Świadczy to o szerokiej akceptacji przez polskich konsumentów jakości i wzornictwa proponowanego przez niemieckie firmy oraz o skuteczności działania ich polskich agend.
W jaki sposób pozyskują Państwo nowych odbiorców, a jakich sposobności szukają Państwo na zainteresowanie produktami finalnych klientów?
Jesteśmy na tyle znani na rynku, że nie mamy z tym większego problemu. Ostatnio w zasadzie to odbiorcy sami nas znajdują. Wysokie standardy pracy, jakie sobie narzuciliśmy już wiele lat temu, dzisiaj przynoszą owoce. Staramy się, aby nasi klienci byli maksymalnie odciążeni i mogli koncentrować się na swojej podstawowej działalności, a nie ciągle zmagać się z jakimiś problemami ze strony dostawców, co jak słyszymy, niestety często się jeszcze zdarza. Główne elementy naszego sukcesu to wyselekcjonowani producenci gwarantujący szybkie dostawy, wysoką jakość i design akceptowany przez polskich konsumentów oraz profesjonalny serwis handlowy.
Jakie są plany firmy na najbliższą przyszłość? Czy ważniejsze jest dla Państwa umacniane tych marek, które już Państwo reprezentują czy poszukiwanie i wprowadzanie nowych?
W najbliższym okresie skoncentrujemy się na doskonaleniu relacji z odbiorcami i na naszej obsłudze zewnętrznej. Będziemy również wspólnie z niemieckimi partnerami zwiększać percepcję rynkową naszych marek poprzez różnego rodzaju działania marketingowe, które realizują już oni na innych rynkach, a w najbliższym czasie również na polskim. Wsłuchując się bacznie w głosy naszych klientów, w dalszym ciągu poszukujemy nowych marek, aby wypełnić pojawiające się nisze rynkowe. Taka już nasza handlowa dusza i jak trafiamy na coś doskonałego, to nie umiemy przejść obok tego obojętnie. Prawdopodobnie zanim ten wywiad ukaże się w druku, to usłyszycie już Państwo o naszej nowej marce, ale dzisiaj to jeszcze tajemnica handlowa, rozmowy trwają, mają zakończyć się pod koniec maja.
Jak ocenia Pan "chłonność" polskiego rynku ? czy dużą trudnością jest wprowadzenie nowych marek? Ile trwa taki proces i jak powinien być przeprowadzony, aby można było mówić o sukcesie?
Chłonność polskiego rynku jest ogromna i w dalszym ciągu jest na nim miejsce dla wielu nowych ciekawych marek. Jednak z wprowadzeniem ich na rynek jest trudniej niż w minionych latach, ponieważ wiąże się to większymi niż niegdyś kosztami. Jestem przekonany, iż skończył się już czas osób i firm, które nie znają branży, a próbują coś wskórać na tym rynku. Aby móc z sukcesem umieścić jakąś nową markę na rynku, trzeba mieć ogromne doświadczenie, determinację i pomysł, jak to zrobić. Wprowadzanie marki na rynek to bardzo skomplikowane zadanie, a już szczególnie w sytuacji, gdy nie ma się do dyspozycji potężnego budżetu reklamowego. Czynników, które maję wpływ na sukces lub porażkę jakiejś marki jest bardzo wiele i trudno tutaj je wszystkie wymieniać. Jedno jest pewne: czasy "łatwych" sukcesów minęły bezpowrotnie, a rozpoczęła się era ludzi myślących odważnie o przyszłości, ale czerpiących również z doświadczeń przeszłości, szczególnie tych negatywnych, bo jak wszyscy wiemy, sztuką jest wyciągać lekcje z własnych błędów, a nie je powielać.
Podobno najlepiej uczyć się na błędach cudzych, a nie na własnych. Zapytam więc u źródła: czy stanie się przedstawicielem zagranicznej marki w Polsce, jest trudne czy łatwe?
Jeżeli ktoś poważnie traktuje swoją pracę, wykonuje ją z pasją i zaangażowaniem, nic nie jest trudne. Jest to tylko kwestia podjęcia decyzji i wykonania pierwszego kroku. Jeżeli zaczniemy o czymś myśleć przez pryzmat trudności, stracimy tylko masę energii i oczywiście pieniędzy, bo przecież mówimy o biznesie. Pamiętam swoje pierwsze negocjacje, była to dla mnie przede wszystkim ogromna lekcja pokory. Niemieccy producenci należą do bardzo konserwatywnych. Jadąc na spotkanie, wydawało mi się, że nasza firma, która działa na rynku od kilku lat i odnosi duże sukcesy, jest idealnym partnerem dla fabryki, więc zostanie jej przedstawicielem, to tylko formalność i jakaś prosta umowa do podpisania. Okazało się, że druga strona ma swoje kryteria oceny kontrahenta, niekoniecznie spójne z moimi. Negocjacje trwały łącznie około pół roku i zakończyły się sukcesem, ale wymagały od nas zupełnego przewartościowania pewnych pojęć. W swoich pierwszych negocjacjach popełniliśmy wiele podstawowych błędów, ale były dla nas doskonałym doświadczeniem, które, jak oceniam z perspektywy czasu, uczyniły kolejne kroki znacznie łatwiejszymi. Uważam, iż zdecydowanie lepiej jest uczyć się na własnych błędach, nawet jeśli wiążą się one z wymiernymi stratami finansowymi. Po prostu są to bezcenne lekcje, jakich udziela nam życie. Musimy tylko umieć je odczytać. Z własnego doświadczenia mogę potwierdzić, że po popełnionych błędach biznesowych, moja firma rozwijała się znacznie szybciej i łatwiej. Mówiąc troszkę przewrotnie, módlmy się o błędy i porażki, bo bez nich nie można osiągnąć prawdziwego sukcesu.
Rozmawiała: Małgorzata Szwed-Kasperek















